Kategorie: czarny humor, komedia, rasistowski humor, dramat, obyczajowe.
Proszę nie kopiujcie tego. Jeżeli zauważycie, że coś z mojego bloga zostało skopiowane, to proszę poinformujcie mnie o tym. ^^ Przepraszam, że takie krótkie. :c Zachęcam do komentowania, dodają one chęci do dalszej pracy. ^^
Czarnowłosy,
przebudził się i podniósł, do pozycji siedzącej. Rozejrzał się dookoła i
zauważył, że znajdował się w dość mrocznym lesie. Chłopak był trochę
zdezorientowany, gdyż nie znał terenu, na którym się znajdował, a co
ważniejsze, nie miał pojęcia jak tu trafił. Zerwał się na równe nogi i ku jego
zdziwieniu zauważył drogę, na końcu, której znajdowało się oślepiające światło.
Chwiejnym krokiem podążał w stronę jasnego światła. Pierwszy raz od pięciu lat
czuł strach przed czymś nieznanym. Podczas marszu ciągle się o coś potykał,
kilka razy upadł, ale za każdym razem podnosił się, nadal zmierzając w kierunku
światła. Poczuł dziwną ekscytację gdy wyszedł z lasu i znalazł się na łące. W
odległości około czterdziestu metrów od niego znajdowało się wzgórze,
porośnięte różnymi kwiatami, takimi jak róże i irysy. Na szczycie wzniesienia
znajdował się czarny punkt. Ciemnooki był z natury ciekawski, a skoro nie miał
nic do stracenia, to zaczął tam iść. Czuł się dziwnie. Nie lubił zbytnio się
przemęczać, a mimo to jego nogi odmawiały mu posłuszeństwa, gdy chciał się
zatrzymać. Wchodząc na wzgórze zauważył, że na ziemię docierało coraz mnie
światła słonecznego, w dodatku wiła się mgła. Poczuł się trochę nieswojo i
oddychanie stawało się dla niego coraz trudniejsze. Kiedy wreszcie dostał się
na szczyt okazało się, że tą ciemną plamą, którą widział z oddali była młoda
kobieta, odziana w białą sukienkę, doskonale ukazującą jej kształtną sylwetkę.
Chłopak rozchylił lekko wargi. Twarz dziewczyny
pozostawała niewyraźna. Można było dostrzec tylko duże, szmaragdowe oczy. Nagle wyostrzył się również szeroki uśmiech,
ukazujący jej białe zęby.
Niespodziewanie postać wyciągnęła zza pleców rewolwer i przyłożyła go do
skroni, dalej mając kąciki ust uniesione ku górze. Chłopak był zszokowany jej
zachowaniem. Krzyczał, próbował do niej
podbiec, nic z tego. Jego głosu nie było słychać, a nogi nie ruszały się. Usłyszał
donośny huk i zobaczył upadające na ziemie już martwe ciało dziewczyny.
~*~
Czarnowłosy obudził się cały spocony i
zdyszany, podnosząc się gwałtownie do siadu. Czuł, że serce bije mu jak szalone
i nie chce przestać.
- Kurwa… Znowu to samo. O co w tym wszystkim
chodzi?- zapytał sam siebie. Czuł zmęczenie przez ciągle powtarzający się sen.
Obawiał się go, nie lubił tego typu rzeczy, a należał do Enternity, jednej z
najlepszych grup najemników w Seulu. Ba nawet do najlepszej trójki z tego
zespołu, a byli to najbrutalniejsi ludzie, w dodatku pełnił rolę lidera tego
zespołu. Mężczyzna wstał z łóżka i
zaczął iść ciemnym korytarzem. Była czwarta nad ranem, a w pokoju Zelo
drzwi były otwarte i wciąż świeciło się światło. Blondyn widząc zgarbionego
lidera przechadzającego się po holu zawołał, tak aby tylko on usłyszał.
- Hyung! – wychylił się zza framugi drzwi
wyraźnie zmartwiony.- Znowu to samo?- zapytał. Jako odpowiedź, uzyskał smutny
uśmiech ciemnookiego.
